30 sierpnia 2015

CAPÍTULO 3

   Zadziwiające jest to, że ten tydzień minął aż tak niespodziewanie szybko. Jak za mrugnięciem oka. To właśnie dziś jest ten dzień, zakończenie roku SZKOLNEGO. Bardzo, ale to bardzo się cieszę z tego powodu, gdyż wreszcie będę mogła odpocząć od tego wszystkiego. Od NAUKI. Od NAUCZYCIELI. I dwa miesiące spędzone w raju. Ahh, czegoż chcieć więcej?
   Spojrzałam na zegarek. Wskazywał dopiero godzinę 6:15, a mi się już nie chciało spać, dlatego też wstałam tak, aby nie obudzić dziewczyn (zrobiłyśmy sobie tzw. PIŻAMA PARTY) i poszłam go garderoby wybrać sobie jakieś ubrania na dzisiaj, i kiedy już wybrałam sobie zestaw udałam się do łazienki. 
   Drzwi zamknęłam na klucz, aby ktoś przypadkiem tutaj nie wszedł. Odłożyłam rzeczy na bok, ściągnęłam z siebie piżamę i weszłam pod prysznic. W końcu trzeba było się jakoś odświeżyć. I tak szczerze mówiąc lubię jak ciepłe krople wody spływają po mym ciele. Wzięłam gąbkę, namoczyłam ją i polałam ją swoim ulubionym żelem o zapachu róż. Wymyłam z dokładnością ciało i nadeszła pora na włosy. Nalałam szampon na dłoń i zaczęłam wcierać go w głowę. Spłukałam go dokładnie i mogłam już wyjść. Wzięłam ręcznik, trochę się nim powycierałam, a następnie ubrałam na siebie szlafrok. Stanęłam przed dużym lustrem. Rozczesałam swoje włosy i po chwili zaczęłam je suszyć, a kiedy już suche były to się ubrałam i zrobiłam makijaż.
   Byłam GOTOWA. Przyglądałam się swojemu odbiciu. Wyglądałam inaczej niż zawsze. Od tamtego dnia, kiedy to zerwałam z Dawidem, zmieniłam się. Zaczęłam się ubierać nieco odważniej, JA to teraz kolory takie jak biel, czerń i odcienie szarego. Mój makijaż też się zmienił, stał się mocniejszy. Próbuję tym pokazać, że jestem silna, ale tak naprawdę to jestem słaba. SŁABA. Ubiór nie zawsze odzwierciedla to, co mamy w środku, ale cóż innego zrobić, skoro życie to ciągły bal przebierańców?
   Przeczesałam ręką swoje długie włosy w odcieniu ciemnego blondu, próbując je jakoś ułożyć. Na marne. Zawsze z nimi mam największy problem. "Chyba później wybiorę się do fryzjera i coś z nimi zrobię" pomyślałam. Zaczesałam część włosów na lewą stronę, zrobiłam z nich lekką grzywkę i popsikałam delikatnie lakierem do włosów. Było prawie że perfekcyjnie.
   Zeszłam na dół do kuchni i postanowiłam zacząć szykować śniadanie dla siebie i dziewczyn. Obstawiłam na gofry z owocami i bitą śmietaną. Kiedy skończyłam je już robić spojrzałam na zegar, który wskazywał 8:45. Jest jeszcze niecała godzina do wyjścia. Powoli też zaczęły się pojawiać się dziewczyny. Marlena, Ola, Jula i Iza zasiadły przy stole, gdzie wszystko było już przeze mnie naszykowane.
   - Hej dziewczyny - przywitałam się z nimi. - Jak się spało?
   - Aa dobrze - powiedziała Jula z uśmiechem i się przeciągnęła. - Nadal nie mogę uwierzyć, że już jutro wylatujemy do Hiszpanii podbijać Barcelonę. Mamy zajebistych rodziców. W końcu to oni nam je załatwili.
   - Masz racje - przyznała jej Olka. - Trzeba będzie się wybrać jeszcze dzisiaj na jakieś małe zakupy do tej nowej galerii. Słyszałam, że są tam zajebiste ciuszki.
   - W sumie przydałoby się kupić kilka nowych rzeczy, więc czemu by nie - zgodziła się Iza.
   - A więc postanowione. Po całym tym zakończeniu idziemy na zakupy - ucieszyła się Mar.
   Zjadłyśmy śniadanie, posprzątałyśmy trochę po sobie i rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Poszłam szybko je otworzyć o mało co nie zabijając się o swoje buty. Stała tam cała banda, a na myśli mam Damiana, Patryka, Gabrysia, Szymona, Sebastiana, Przemka i Tuttiego.
   - Uno momento por favor - powiedziałam szybko. Poszłam do dziewczyn: - Dziewczynki, zbierać się - wzięłyśmy z salonu swoje torebki i wyszliśmy z mojego domu.
   Moje przyjaciółki od razu pobiegły w ramiona swoich chłopaków, a ja się im tylko przyglądałam im i uśmiechałam się. Cieszyłam się, że są szczęśliwi. Moje szczęście było mniej ważne. Szłam z Sebkiem, Przemem i Tuttim,  który jak zawsze opowiadał te swoje żarty. Z nim zawsze było dużo śmiechu.
   Zdążyliśmy w ostatniej chwili, ponieważ zakończenie właśnie się rozpoczęło. Usiedliśmy w ostatnim rzędzie i mniej więcej słuchaliśmy co dyro ma nam do przekazania. Jeszcze wzywał nas też na środek, aby wręczyć nam nagrody. Następnie rozeszliśmy się do klas. Ja weszłam jako ostatnia. Wszystkie miejsca były zajęte, tylko jedno było wolne. Obok tego dupka. Nie mając żadnego wyjścia usiadłam obok niego. Muszę to jakoś wytrzymać.
   - Cześć - odezwał się cicho i niepewnie do mojej osoby.
   - Elo - rzuciłam od niechcenia dodając sobie w głowie "SZMATO".
   Coś tam jeszcze do mnie szeptał, ale w ogóle go nie słuchałam, gdyż nie miałam takiej potrzeby. Czułam jeszcze jak szturchał mnie po nodze pod ławką, żebym zwróciła na niego jakąkolwiek uwagę. Na początku nie zwróciłam na to uwagi, ale stało się to tak denerwujące, że w końcu syknęłam:
   - Czego ty kurwa ode mnie chcesz?! - wszyscy na mnie spojrzeli. Przyjaciele ze zrozumieniem, a pozostała część klasy, łącznie z wychowawczynią, ze zdziwieniem. No tak.. W końcu byłam według nich grzeczną i poukładaną dziewczynką, ale coś trochę się pomylili.
   - Nie rozumiesz tego, że ja Ciebie nadal kocham?! Że jesteś dla mnie najważniejsza?! - wykrzyknął swoje uczucia.
   - A ty nie rozumiesz tego, że strasznie mnie zraniłeś i nie chce mieć z Tobą nic wspólnego?! - 'wszystkim' kopary opadły. - No proszę, przyznaj się klasie jakim to chamem jesteś - plunęłam mu słowami w twarz i wyszłam z klasy mamrocząc do wychowawczyni "Do widzenia".
   Opuściłam budynek szkolny i przy fontannie czekałam na swoich przyjaciół. Na szczęście długo czekać nie musiałam, ponieważ po niecałych dziesięciu minutach 'spotkanie' się zakończyło i po chwili oni już byli przy mnie.
   - Babka kazała temu debilowi zostać jeszcze w klasie - powiedział Tutti i zaczął się śmiać z tego powodu. Już jakiś czas temu zdążyłam zauważyć, że ma jakieś dziwne poczucie humoru, ale tak poza tym jest wszystko w porządku, ale widać, że niekiedy jest naprawdę stuknięty.
   - Mnie to w sumie mało co obchodzi. Debil zawsze pozostanie debilem. Okej chłopaki, my uciekamy z dziewczynami na zakupy. JAK chcecie to możecie iść z nami.. - odezwałam się.
   - Zakupy? Nie bardzo mi się chce, ale potrzebuję coś załatwić w galerii, więc idę - jak na razie dotąd z chętnych był tylko Patryk. Jula ucieszyła się z tego powodu i widać, że miała mały plan jak to namówić pozostałych chłopaków.
   - Jej, zamierzamy też iść z dziewczynami do sklepu z BIELIZNĄ - podkreśliła mocno to słowo - aby kupić jakieś seksowne stroje kąpielowe i parę kompletów bielizny - gdy skończyła mówić to widać było, że Patryk się podniecił, a pozostali stali z wytrzeszczonymi oczami. - Jak nie chcecie iść to trudno. My idziemy, bajo - złapała swojego chłopaka za rękę i ruszyłyśmy powoli w stronę galerii, która w sumie tak daleko się nie znajdowała od miejsca, w którym właśnie się znajdowaliśmy.
   - Ejj, czekajcie! Idziemy z wami - usłyszałyśmy głos chłopaków, którzy po sekundzie znajdowali się koło nas.
   - Zboczeńce - zaśmiałam się na głos.
   - No weś - zaczął Szymek. - Nie przepuściłbym takiej okazji - dokończył i złożył na policzku Izy soczystego całusa.
   - Szymuś.. - zaczęła słodko Iza.
   - Tak, kochanie?
   - Nie podlizuj się tak - odpowiedziała mu i puściła do niego oczko.
   - Ale i tak się pokażesz - zaczął z nadzieją.
   - Się zastanowię.
   Wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Szymon zaczął robić do niej maślane oczka, a że według niej zawsze robił je tak słodko, że uległa mu tak jak zawsze.
   - Izka, ale tyś łatwa - zaśmiała się Mar.
   - Cii, nie było tematu - uciszyła ją.
   Tak, niech jeszcze zaczną gadać o seksie to się chyba popłaczę ze śmiechu. Czyżby mi ktoś czytał w myślach?
   - Ejj, chłopaki, też tak macie, że macie zachcianki? - zapytał się chłopaków Przemek.
   - Hahaha! - ja to chyba najbardziej z nas wszystkich się śmiałam.
   - Noo.. Eeee. Ja mam, chyba.. Ale nie będę zmuszał Mar. Wszystko nadejdzie w swoim czasie - przyznał zawstydzony Gabryś.
   - Może nie takie tematy przy dziewczynach, chłopie - Tutti pchnął lekko Przemka w ramię. Na szczęście, powiedział to szeptem, że tylko ja i on to usłyszeliśmy...

3 komentarze:

  1. Świetne hahahaha XD Przy końcówce popłakałam się ze śmiechu XD ha ha ha!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry! A raczej dobry wieczór! ^^ Bo w sumie już prawie 21... xD
    Zostawiłaś komentarz na blogu a imaginami o Abrahamie... I właśnie dzięki temu do ciebie trafiłam! ^^ Na szczęście nie miałaś stu rozdziałów i w miarę szybko nadrobiłam opowiadanko! <3 Musze przyznać, że całkiem przyjemnie mi się je czytało! ^^
    Podoba mi się fabuła! Jest ciekawa! :3
    Już nie mogę się doczekać wizyty naszych bohaterów w Hiszpanii! <3
    Z opisu bloga wynika, że jak już wrócą do Warszawy, nowy uczeń dołączy do klasy! Coś mi się wydaje, że to będzie Abraham! Oczywiście mam taką nadzieję! :3
    Ogólnie jest strasznie mało opowiadań o naszym idolu! ^^ Masakra...
    Ale jak już się trafią, to są dobre! Nawet bardzo! <3
    Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału u ciebie! :D Mam nadzieję, że napiszesz go szybciutko pomimo tego, że rok szkolny już się zaczął! <3
    Pozdrawiam, życzę weny i czekam na kolejny rozdział! A raczej kolejną część rozdziału! ^^
    Kocham, kocham, kocham! <3
    I już dodaję bloga do obserwowanych! :D
    Jeśli interesują cię opowiadania o Abrahamie, zapraszam do mnie! Tak... piszę o nim fan fiction! Mam dwa, długaśne rozdziały... <3 Jeśli chcesz, wpadaj! Zapraszam! ^^
    http://destronado-am.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń