16 grudnia 2015

CAPÍTULO 4

    Info!!!
Usuwam z opowiadania Sebastiana, Łukasza i Przemka!
Dziękuję za uwagę xd
------------------------------------------------------------------

      - Bosz, masakra.. Nie wiem jak wy dziewczyny, ale dawno nie było mi tak dobrze, jak teraz - powiedziałam zasiadając przy stoliku kawiarni, w której się umówiłyśmy. - A tak właściwie to gdzie się wszyscy chłopcy podziali?
     - Patryk miał jakąś tam sprawę do załatwienia i wziął ze sobą chłopaków.. Szczerze mówiąc, to ostatnio zwróciłam uwagę na to, że od jakiegoś czasu troszku się dziwnie zachowuje. I boję się, że ma jakąś inną laskę na boku - powiedziała Jula i trochę się zasmuciła.
     - Ejj! Nawet tak nie myśl - wydarła się na nią Marlena. - On cię bardzo, ale to bardzo kocha i nie ma innej. Nie ma takiej opcji.
     - To jak wytłumaczyć to jego dziwne zachowanie? - trzymała się nadal swojej myśli.
     - Spróbuj myśleć logicznie.. Co jest za trzy dni? - zapytała się jej Iza.
     - Za trzy dni? Za trzy dni będzie 1 lipca - odpowiedziała.
     - A czy przypadkiem to nie jest dzień twoich urodzin? - spytała Olka.
     - Coo? Aaa - palnęła się w głowę. - Zupełnie zapomniałam.
     - To normalne.. - zaczęłam - zakochany człowiek już tak ma - dokończyłam i puściłam do niej oczko. - Ja to tam mam na najbliższy czas od tego spokój, bo nie zamierzam się z nikim na razie związywać...

~W tym samym czasie~
     - Czego ty tak konkretnie szukasz? - zapytał się mój brat.
     - Coś wyjątkowego, coś co się jej spodoba.. - odparłem.
     - Ale te wszystkie rzeczy są wyjątkowe.. - podrapał się po karku Szymon i zaczął rozglądać się po sklepie.
     - No właśnie... Dobra, koniec gadaniny. Mamy niecałą godzinkę czasu, więc musimy się sprężać.
     Rozeszliśmy się w różne strony sklepu jubilerskiego, a mówiąc szczerze jest on tak wielgaśny, że zgubić się tu można. Ruszyłem na początku w stronę działu, gdzie znajdowały się naszyjniki. Po chwili jednakże mnie olśniło. Ostatnio trochę się dziwnie zachowywałem z tego względu, że zbliżają się jej urodziny, ale Jula mogła te zachowanie inaczej odebrać. I  chcę właśnie dla niej jak najlepszy prezent, żeby wiedziała, że była, jest i będzie najważniejsza w moim życiu. Ona jest tą moją jedyną i nie chcę nikogo innego. Od razu powędrowałem na dział z pierścionkami i długo, wraz z pomocą ekspedientki, wybierałem obrączki, ale nie takie ślubne, tylko zwykłe. W końcu trafiłem na idealne, oby tylko jej się spodobały. Zapłaciłem za nie i ciepło podziękowałem za pomoc. Wyszedłem z jubilera i dołączyłem do chłopaków, którzy czekali na mnie.
     - Znalazłeś ten wyjątkowy prezent? - zaciekawili się.
     - Mam nadzieję, że tak. Ale nie ważne, co to takiego - dowiedzą się tego później.- To jak? Idziemy do dziewczyn, czy będziemy tu tak stać jak jakieś ciołki?

     - No oczywiście, że idziemy. W końcu dziewczyny siedzą w kawiarni to może zamówiły nam cosw słodkiego - odezwał się Dam.

     Spojrzaliśmy wszyscy na siebie. Nasze oczy mówiły same za siebie i prawieże ruszyliśmy biegiem do kawiarenki. Myśl o słodkim cieście nas bardzo, ale to bardzo podnieciła. Jednakże to, co zastaliśmy na miejscu nas załamało. Nasze dziewczynki chyba o nas zapomniały i nic nam nie zamówiły.

     - A gdzie dla mnie ciasto? - zapytałem się.

     - Nie ma. Zjadłam - powiedziała moja ukochana i zaczęła się śmiać z przyjaciółkami. - A po drugie: trzeba sobie na nie zasłóżyć.

     Bez namysłu podszedłem do nich, dostawiłem sobie krzesło z sąsiedniego stolika, usiadłem obok Juleczki i dałem jej całusa w policzek.

     -  A teraz zasłóżyłem?

     - Dała Ci bozia rączki i nóżki?... No właśnie, więc sam se idziesz.

     - Ehh... - wzdechnąłem.

     Zrezygnowany wstałem i z chłopakami ruszyłem po zakup ciasta, kiedy to rozległ się głos dziewcząt.

    - To jak chcecie to jedzcie sobie ciasto, a my idziemy na pizzę - zaczęły się powoli zbierać.

     - Ejj no... Idziemy z wami - odezwał się Gabryś...


---------------------------------
Ehh.. Coś tu wydukałam. Przepraszam, że rozdział taki krótki, ale musiałam coś w końcu dodać po długim czasie nieobecności. :)